Zamarzyło mi się kiedyś zrobić system szarej wody w mojej łazience. Zrobiłem to kilka miesięcy temu, zobaczcie poniżej moje doświadczenia z tej hobbistycznej zabawy.
Czym jest szara woda? To lekko przybrudzona woda z prysznica, zlewu, wanny i czasami z pralki. Taka woda jest używana do spuszczania toalety. Rozwiązanie używane raczej w miejscach z niedoborem czystej wody i tam gdzie zwykła woda jest droga (u nas w Polsce jeszcze nie jest), na przykład Izrael, Kalifornia. Pozwala zaoszczędzić do 30% bytowego zużycia wody. Z wyglądu jest to dość mętna, tylko nieco szara woda. W moim przypadku dość mocno się pieni, zawiera surfaktanty z szamponów i mydeł.
Okazja nadażyła się gdy rozszczelniła się źle zrobiona rurka zasilająca spłuczkę w mojej łazience. Wybite kafelki przy okazji zatrzymywania powodzi bardzo ucieszyły moją żonę. Od dawna namawiała mnie na remont tej łazienki, a teraz wiedziała, że nie ma odwrotu. Zaczeliśmy planować generalny remont tego pomieszczenia, bo łazienka miała już 17 lat i znudziła się piękniejszej części mojej rodziny.
Szkoda tylko, że ubezpieczyciel wypłacił śmieszne grosze odszkodowania za zalanie, około 500zł (TU Generali).
Po kilku miesiącach przygotowań i działań z panią projektantką mamy zaakceptowany przez małżonkę projekt łazienki, z uwzględnieniem dodatkowych rurek i zbiornika na szarą wodę. Czekamy na wolny slot czasowy u znajomego fachowca (chętnie polecę na priv) od takich prac. Decydujemy się na wykorzystanie długiego weekendu majowego.
Niestety, z powodu pyłu, trzeba będzie się wyprowadzić z mieszkania na miesiąc (ostatecznie było to 5 tygodni). Później doszedł stolarz i elektryk, łącznie 10 tygodni.
Pierwotnie chciałem kupić gotowy system, jak ten sprzedawany przez Aquatech. Niestety moje mieszkanie jest w bloku na piętrze, nie ma miejsca na wykonanie sporych zbiorników poza budynkiem lub w piwnicy.
Powyżej: system szarej wody z grawitacyjnym opadem do zbiornika.
Skontaktowałem się z miłą panią magister inżynier Agatą Wałęsą z Aquatech (pozdrawiam), która nie była w stanie uwierzyć, że można mieć system szarej wody w mieszkaniu w bloku. Wręcz użyła sformułowania, "że się nie da". Mój pomysł był prosty, zamiast grawitacyjne zbieranie wody, do niżej położonego zbiornika, będę miał pod podłogą pompę do pompowania mojej szarej wody do zbiornika 120l pod sufitem. Zbiornik zresztą kupiłem w Aquatech. Z tego zbiornika wystarczy dalej grawitacja, choć niskie ciśnienie wymusiło niestandardowe rozwiązanie.
Powyżej: Taki zbiornik zamontowałem pod sufitem z większym otworem (rewizyjnym) od frontu zamiast od góry.
Potem już było prosto, mój poziomy zbiornik pod sufitem ma w sobie trzy obszary:
1) zbiornik osadowy z napowierzaniem (kilka godzin dziennie, pompka akwariowa)
2) reaktor biologiczny (czyli kształtki z odpadowych plastików, aby bakterie miały czego się trzymać w workach z plastikowych włókien po ziemniakach)
3) filtr piaskowy przed dolnym odpływem zbiornika
Powyżej: Zbiornik pod sufitem jest tu zakryty blędą, ma użyteczny otwór do obserwacji poziomu szarej wody w zbiorniku.
Powyżej: zbiornik pod sufitem po zdjęciu blendy. Poziom wody w zbiorniku poniżej otworu rewizyjnego.
Zanim pojawił się zbiornik, rysowałem mojemu wykonawcy na zdjęciu - gdzie i co planuje. Nigdy czegoś podobnego nie robił i nie we wszystkim potrafił mi doradzić. Zadowolony jestem, że zrobił potem instalacje tak, by nie trzeba było w nie ingerować, co najmniej 100 lat.
Powyżej: Po zdjęciu kafelek w łazience. Tak rysowałem mojemu budowlańcowi co planuje. Wówczas jeszcze chciałem dodatkowy zbiornik zrzutowy 20l, który, jak się potem okazało, nie był potrzebny.
Porównajcie sobie teraz jak wygląda zainstalowana pompa z zaworem trójdrożnym - poniżej. Ten zawór zaplanowałem na wypadek, gdyby z jakiś powodów pompa nie działała i trzeba wodę z prysznica kierować prosto do kanalizacji. Taka ewentualność pojawiła się tylko na samym początku, w czasie testów.
Powyżej: Pompa znajduje się częściowo w podłodze, widok po zdjęciu kafelka zasłonowego. Jest możliwość łatwego przekierowania wody z prysznica wprost do kanalizacji zaworem trójdrożnym z czerwoną rączką.
Szafka pod zbiornikiem podsufitowym zawiera najzwyklejszy filtr, w którym teraz, po pół roku pracy będę wymieniał wkład na nowy.
Powyżej: Filtr ukryty w szafce pod zbiornikiem
Szara woda z filtra jest przesyłana do spuczki WC. Zwykle mieści się w niej zawór doprowadzający zwykłą wodę. Nie chciałem z takiego zaworu rezygnować, na wypadek, gdyby instalacja szarej wody nie działała. Dodatkowo wcisnąłem tam osobny zawór z pływakiem podający szarą wodę ze zbiornika. Ciśnienie jest tam niskie, dopiero trzeci z kolei zawór, używany przy pojeniu krów działa prawidłowo przy tak niskim ciśnieniu. Wkleiłem go do zbiornika spłuczki od wewnątrz.
Powyżej: nadmiernie wypakowana rzeczami spłuczka, po zdjęciu rewizji. Trudno tam wcisnąć rękę. Widok po prawej stronie, zawór wody czystej jest od dawna zakręcony.
W spłuczce znalazły się także dwie maleńkie plastikowe buteleczki wypełnione tabletkami do chlorowania basenów (na zdjęciu niżej). Jedyną regulacją w nich są niewielkie otworki (u góry i na dole) w tych buteleczkach. Dzięki podchlorynom utleniany jest ewentualny zapach siarkowodoru i oczywiście niszczone jest wszelkie życie biologiczne. Misa WC nie ma śladów kamienia, co wcześniej się zdarzało.
powyżej: widok lewej strony spłuczki.
Moje lekcje z instalacji szarej wody
1) Dobrze, że mam osobną ubikację z drugim WC w mieszkaniu. Wiele razy, gdy na początku usuwałem problemy, było to jedyne działające WC. To było kluczowe w ochronieniu mojej zabawki przed nerwami mej niezbyt cierpliwej rodziny.
2) Moja żona jest najbardziej w całej rodzinie wrażliwa na zapachy. Gdy mówi, że czuje siarkowodór, to dla mnie znak, żeby uzupełnić tabletki chlorujące w buteleczkach w spłuczce. Sam czuje to dopiero w znacznie wyższych stężeniach.
3) Otwierałem rewizję spłuczki już kilkadziesiąt razy, przez pierwsze 4 miesiące co chwilę coś nie działało i musiałem poprawiać. A to zawór szarej wody nie chciał przepuszczać, bo nie był zaprojektowany do tak niskiego ciśnienia. Kilkukrotnie moja zbyt gruba dłoń przypadkiem odkleiła ten zawór. Ileś razy coś było słabo dokręcone i ciekło. Ciągle był jakiś powód.
4) Jeśli interesuje Cię czy opłaca mi się ta instalacja, to szacuje, że spłaci się za jakieś 100 lat przy obecnych cenach wody. Nie było gotowego rozwiązania z półki, więc bawienia się z tym było 10 razy więcej niż powinno. Chciałem jednak przetrzeć innym ścieżkę.
5) Dzięki obserwowaniu poziomu wody w zborniku widzę jak mało zużywam wody na prysznic, może 20 litrów, a najbardziej rozrzutna córka około 30l. Zaskoczyłem się też jak zobaczyłem jak dużo wody zużywam na spłukowanie WC. Przy okazji remontu łazienki zrezygnowałem z wanny na korzyść prysznica. Oszczędność wody jest znacząca, ale nie policzyłem dokładnie bo wyprowadziły się dwie córki, więc liczby nie byłyby porównywalne.
6) Największy sens ma robienie obiegu szarej wody już przy budowie budynku, jeśli jest to budynek wielorodzinny, to warto zrobić jeden system wspólny dla całego pionu (klatki). Wszelka późniejsza ingerencja (jak w moim przypadku) jest uciążliwa i droga.
7) Jako następny etap chcę przekierować wodę z pralki do mojego systemu szarej wody. Zauważam, że mógłbym szarej wody zużywać więcej oraz, że obecnie, po pół roku w zbiorniku nie jest zbyt brudno.
8) Gdy rozmawiałem z fachowcami w sklepach z hydrauliką, to nikt nie słyszał o takiej instalacji. Mało kto chce się zajmować niestandardowymi tematami.
9) Nie zdecydowałem się zrobić przejścia dla deszczówki do mojej instalacji. Byłbym odważniejszy w budynku jednorodzinnym.
10) Po zakończeniu pracy, stolarz powiedział mi, że ma już serdecznie dosyć tej nietypowej pracy. Stwierdził, że zrobiłby w tym samym czasie 5 standardowych kuchni i zarobiłby znacznie więcej. Budowlaniec nie powiedział mi, że ma dosyć, tylko dla tego, że to mój bliski znajomy. Choć pracował nad całą łazienką niemal trzy razy dłużej niż planował.
11) Za pierwszym razem do zbiornika dodałem żywe kultury bakterii do zbiornika z taniej oferty do szamb, miało nie być przykrych zapachów. Miały być tam także bakterie areobowe, ale zapach siarkowodoru upewnił mnie, że zwyciężyły bakterie beztlenowe. Późniejsze dodawanie droższych bakterii nie uratowało sytuacji. Teraz by ratować zapach używam znacznych ilości tabletek do chlorowania basenu w spłuczce.
12) Tradycyjne spłukowanie WC wodą z wodociągów ma wiele zalet. Nie ma zapachu siarkowodoru ani "chloru", nie trzeba o tym myśleć - działa latami i nie trzeba obsługiwać (dodawać tabletek chlorujących czy wymieniać filtr). Jednak pobiera to sporo wody najwyższej jakości. Zasoby takiej wody, nie tylko w naszym kraju, zaczynają się kończyć.
13) Krótko po "powodzi" w dużej łazience sprawdziłem, że tak samo źle zamontowany jest wężyk w małym WC. Jedyne co mogłem zrobić, by wydłużyć jego życie, to pokryłem go z zewnątrz żywicą. Remonty łazienek nie są generalnie tym, co tygrysy lubią najbardziej.
14) Nie mogę powiedzieć, że użyłem tu specjalnie TRIZ lub jakiś innych narzędzi, jednak częste rozwiązywanie problemów takimi narzędziami pomaga. Chyba najtrudniejsze było przekonywanie fachowców, by zrobili coś nietypowego i późniejsze ćwiczenie się w cierpliwości, by poprawiać kolejne usterki, zanim zaczęło to dobrze działać.
