Pierwsza myśl

Praktykuje rozwiązywanie trudnych problemów narzędziami TRIZ już kilkanaście lat. Z tej perspektywy to jedna z największych przeszkód jaką widzę u siebie i innych, którzy poszukują niecodziennych rozwiązań.


Bo pierwszy pomysł na rozwiązanie problemu nie zawsze jest najlepszy. A oprogramowanie naszych mózgów wcale nie chce szukać innych pomysłów. Przecież wydaje się nam, że pierwsza myśl jest najwspanialsza, bo nie ma przecież konkurencji - jest jedyna.


Prosty problem

Chociaż gdy problem jest prosty, powiedzmy wylała się woda z pralki, to pierwszy pomysł zwykle nie wymaga poprawki. Ostatnio, gdy mi się to zdarzyło użyłem ścierek i chłonnego dużego ręcznika. Wykręcałem wodę do wiadra i szybko uporałem się z problemem. Taki sukces odpala nam endorfiny i następnym razem też będziemy chcieli iść tym sechmatem, by szybko realizować pomysł, który najpierw wpadł nam do głowy. Pierwszy i jedyny pomysł, no chyba że nie działa, wówczas dopiero szukamy innego. Akurat woda lejąca się z pralki wymaga pośpiechu, co wzmacnia szybką realizację pierwszego pomysłu.


A przecież prostych problemów mamy statystycznie więcej, niż trudnych, więc ścieżki w neuronach się umacniają, działa to jak powstawanie kolein, gdzie kolejne przejechanie powoduje, że później trudno naszemu mózgowi z tych kolein wyskoczyć.


Problem trudniejszy

Jednak, gdy problem jest bardziej nietypowy, nigdy go wcześniej nie przerabialiśmy, to bardzo często ta pierwsza myśl, nie jest najlepsza.


Wówczas nie wiemy jeszcze, czy rozwiązanie jest dobre, zatem staramy się doprecyzować pierwszą myśl jaką mamy i doprowadzić pomysł do finału - najbardziej naturalnym wydaje się realizacja tego pomysłu.

No i tu widać główną różnicę pomiędzy prostym, a trudnym problemem.

Jeśli ścierki i wiadro nie dają rady, to mogę szybko użyć szufelki albo zawołać pomoc i zwielokrotnić front pracy przy prostym problemie zalanej łazienki. Pomysłów na prawdę można mieć więcej - silny pęd powietrza potrafi przekierować wodę na podłodze, a może mamy pompę z rurką? Ale przy potrzebie szybkiego ratunku kto myśli o innych sposobach? Proste problemy przyzwyczajają nas do wykonywania pierwszej myśli. To zdecydywanie jednak jest złą metodą przy poroblemach trudniejszych, kosztowniejszych i większych. 


Dlaczego? Bo jeśli mój problem był bardziej wymagający, to raczej nie uda się szybko przejść do innego rozwiązania. Bo na przykład musimy czekać 28 dni, aż beton zwiąże (który był pierwszym pomysłem), albo z innego powodu nie będzie ani łatwo, ani szybko przejść do innego rozwiązania.


Zwodnicze przyzwyczajenie z łatwych problemów

Uważam, że rozwiązywanie łatwych problemów od razu, pierwszym pomysłem toruje w naszych myślach drogę, z której robi się potem koleina, że nawet nie próbujemy myśleć o innych, alternatywnych pomysłach przy trudniejszych problemach. Bo jest istotna różnica między realizacją rozwiązań do prostych i do trudnych problemów.


Zaczynamy o innych pomysłach myśleć dopiero, gdy pierwszy pomysł definitywnie zawodzi. Jest to nic innego jak metoda prób i błędów. Co ważne, próby i błędy to metoda sekwencyjna - najpierw próbujemy pierwszy pomysł, a gdy okazuje się błędny wymyślamy drugi i od razu go próbujemy. 

Gdy jednak próba trwa i kosztuje dużo, to warto na początku oszacować, ile możemy mieć pomysłów i zabierać się wówczas za ten najlepszy z wielu.


Przskoczenie na inne podejście do trudnych problemów

Dla mnie najtrudniejsze było złapanie się i przystanięcie z pytaniem - czy są inne, alternatywne pomysły na rozwiązanie danego problemu? Nasze mózgi wcale nie są do tego skłonne, skoro "endorfiny" wydzieliły się przy pierwszym pomyśle. Nie znam się na biologii, więc nie wiem czy to endorfiny, u mnie całe ciało i umysł chce natychmiast realizować pomysł, nawet nie widzę, że mógłbym jeszcze szukać innych rozwiązań. To jak widzę nie tylko dla mnie jest trudne.


Praktykując TRIZ od kilkunastu lat uważam, że jest to kluczowy moment, by zastanowić się jakie są inne możliwe rozwiązania po wymyśleniu pierwszego pomysłu. Tak wiele razy widziałem to u uczestników moich szkoleń, ale też zauważyłem we własnych doświadczeniach. Można też od razu zapytać o pięć pomysłów, zanim mamy ten pierwszy.


Bo można przecież przed pierwszym pomysłem się zatrzymać i choć wpisać w wyszukiwarce - jakie są sposoby na rozwiązanie takiego, a takiego problemu. Aby zmienić perspektywę i zobaczyć inne możliwości. U siebie widzę jednak, że zbyt szybko mam ten pierwszy pomysł i się zacinam na szukanie następnych, bo już jestem w realizacji tego pierwszego pomysłu.


Zaleta Burzy Mózgów

Przecież nawet w Burzy Mózgów chodzi o to by mieć dużo różnych pomysłów, a nie zatrzymać się na pierwszym. Nie, nie można wówczas dopracowywać żadnego pomysłu, tylko trzeba szybko rzucać nowe idee.


Dlatego Burza Mózgów góruje nad zwykłym, naturalnym rozwiązywaniem pomysłów, właśnie przez to, że szukamy następnych pomysłów i że nie krytykujemy żadnego z nich. 


A wspomniany TRIZ dodaje do Burzy Mózgów bardzo wiele, na przykład gotowe zestawy intelektualnych naprowadzaczy na rozwiązania. Najbardziej popularnym jest 40 zasad TRIZ. Z takim narzędziem dużo łatwiej wymyśleć jest wiele innych pomysłów, poza tym pierwszym.